09.13
O Fat Princes bardzo dużo czytałem, ogladałem tony screenów i po zachwyceniu się opisami i kreskówkowa grafika postanowiłem owy tytuł zakupić.
Nie pamiętam ile dokładnie gra mnie kosztowała, ale według tego co właśnie sprawdziłem wydałem na nia 14,99 eurasów, czyli około 50zł. Później zastanowimy się czy warto było.
Gra jest ładna – to trzeba przyznać. Kolorowa, kreskówkowa grafika robi swoje. I na tym, można skończyć wymieniać plusy.
Cały pomysł na rozgrywkę przypomina mi bardzo pewien mod do Warcrafta III a mianowicie Dota Allstars. Oczywiście do Dota przy FatPrincess to jak Porshe przy naszym Fiaciku.
Zasada rozgrywki jest prosta, dołaczamy do jednej z dwóch drużyn, pojawiamy się w zamku i idziemy grabić, pladrować i gwałcic naszych sasiadów w zamku nieopodal. I wszystko fajnie, ten tryb rozgrywki sprawdził się już nie raz, zabawa byłaby przednia gdyby nie masa niedoróbek i braków.
Dostajemy jeden typ drużyny, my jak i nasi wrogowie, posiadamy takie same budynki jak i jednostki. Nasze zamki niczym się nie różnia. Nie ma więc znaczenia czy będziemy w drużynie po lewej stronie mapy, czy też po prawej stronie – jedyna różnica to kolorek naszej szaty – czerwony badź niebieski.
Po każdym rewspawnie, możemy wybrać kim chcemy być – i tutaj jest już lepiej, typów jednostek jest dużo, a każda dodatkowo może być ulepszana. Dodatkowo po kolejnym ulepszeniu, dostajemy specjalne umiejętności – gdzie np w przypadku księdza mamy możliwość korzystania z białej badź czarnej magi. Możemy uleczać naszych współplemieńców, badź wysysać energie życiowa z naszych wrogów.
Sama rozgrywka jest miła, z tym że nudna. Gra potrafi się często nużyć bo szala zwycięstwa nie przechyla się ani na jedna ani na druga stronę. Niektóre gry potrafia trwać i trwać i trwać…
Problemem rozgrywki jest również brak jakiejkolwiek komunikacji pomiędzy graczami, czy wprowadzanie taktyki. Wiele razy miałem okazję dołaczać do gry, gdzie 8 gości chodzi i rabie drewno, a zamku bronia 2 osoby. Taka gra traci sens.
Nie ma lobby, co skutecznie od tej gry mnie odstrasza. Tak, tak naprawdę nie ma lobby. Wchodzisz do gry i wybierasz “Join game” ino nie wiesz do jakiej gry zostaniesz przyłaczony… paranoja? tak z cała pewnościa.
Co do samych drużyn i taktyki. Nie wiem w jaki sposób (może jeszcze tego nie odnalazłem) umówić się ze znajomymi by dołaczyć do jednej konkretnej gry. A gra z losowymi graczami traci dla mnie sens.
Pamiętam doskonale Dote gdzie już po 4 pierwszych grach poznałem kilku ciekawych ludzi, gdzie łaczyliśmy się poprzez teamspeak badź skype, czy chociażby komunikujac się na czacie gry, podawaliśmy sobie pozycję wroga. Każdy wiedział co ma robić, i jakich nerwalgicznych punktów na mapie bronić.
Niestety w Fat Princess grałem około 5 godzin, i przez te 5 godzin nie usłyszałem żeby ktokolwiek cokolwiek powiedział na czacie głosowym. Pusto, głucho każdy robi co chcesz.
No dobrze, ale nie będe się dłużej nad gra znęcał i podsumuje sprawę: wracajac do tych 50zł – czy warto je wydać? Mimo wszelkich negatywnych stron gry, powiem że tak. Jeżeli masz zbędne 50zł to kup Fat Princess. Wydawca zapowiada ostatnio nowe mapy, udoskonalenia a nawet nowe typy jednostek (podobno kucharzy (sic!))
Mimo wszystko kilka razy w tygodniu dla zabicia nudy można w to pograć, z tym, że radochę mam porównywalna do grania w Mario. Póki co czekam na te udoskonalenia i dodatki do gry…



No Comment.
Add Your Comment